NAM TEŻ SIĘ NALEŻY

2/2015 (9) lato | WSTĘPNIAK

Walka o dobro nas wszystkich.

Trudno nie zauważyć zmian, jakie przyniosły ostatnie tygodnie, a których zapewne jeszcze wiele przed nami.

My Polacy to taki wspaniały naród, pierwszy do bitki i wypitki. Do naszych mocnych stron z pewnością należy dopisać czarnowidztwo i wszystkie barwy narzekania. W tej ostatniej konkurencji zdaje się, że prym wiedziemy już nie tylko w Europie, ale i na świecie. Jak już fala ruszy, to jesteśmy w stanie puścić się na żywioł, wykrzykiwać hasła, nie zawsze zastanawiając się skąd, dlaczego i po co.

Przyglądam się ostatnio scenie politycznej, temu festiwalowi pięknych i okrągłych zdań, składanych wszystkim obietnic, bez ograniczeń, każdemu według oczekiwań. Chyba już dawno nikt nie zastanawia się skąd wziąć pieniądze na ich spełnienie, ważne jest raczej ile się dostanie, a jeszcze istotniejsze, że w końcu krzywdy zostaną wyrównane – nam też się należy. Sto milionów (starych złotych) Lecha Wałęsy przebija już każdy, nawet najbardziej nieznany kandydat. Obecnie można otrzymać 1000 złotych tu, 500 tam, płacić niższe podatki, zima ma być cieplejsza, polskie morze gorące, a plaże klimatyzowane na całej szerokości.

I wszystko byłoby dobrze i cudownie gdyby w tym całym przekrzykiwaniu, walce o dobro nas wszystkich, ktoś obiecał nam, drobnej braci skupionej na rynku kosmetycznym, dodatkowe profity. Co powiedzielibyście na sto, czy dwieście, po co tak mało, skoro dają to bez ograniczeń, po 1000 złotych za każdego 55. gościa naszego studia? Do tego skoro tak dbamy o wygląd naszych krajan, powinniśmy być zwolnieni z podatku, w końcu dbamy nie tylko o wygląd, ale i samopoczucie. A jak lud szczęśliwy, to i ochoczo zabiera się do pracy.

Patrzę na ten jarmark i zastanawiam się, dlaczego wszyscy z taką werwą dzielą pieniądze, które między innymi my z takim trudem oddajemy do budżetu państwa. Podoba mi się podejście wielu zachodnich polityków, którzy potrafią podać się do dymisji, gdyż nieopatrznie (lub z premedytacją) opłacili pieniędzmi publicznymi swoje zakupy, wczasy itp. Nie twierdzę, że w naszym kraju takich przykładów nie ma. Zapewne są, lecz to raczej wyjątek niż reguła. Nie ma tu znaczenia przynależność partyjna, stan konta, czy tym podobne. Wolę jednak, żeby tacy nieuczciwi zostali złapani, poddali się wyrokowi i ukryli zawstydzeni. Niestety, częściej słyszy się tłumaczenia: „... ale Jasiu (bez skojarzeń) wydawał więcej”.

Nie dajmy się zwariować!


Redaktor naczelny

P.S. Korzystając z okazji – wybieram dwa lata płatnych wakacji! To takie marzenie z dzieciństwa, a kandydaci na urzędy wszelkie z pewnością teraz zrobią wszystko, abym mógł je zrealizować.


Zapisz się na Newsletter!

Aby dołączyć - wpisz imię i nazwisko oraz e-mail.

Newsletter

Aby się wypisać kliknij tutaj ».